niedziela, 14 kwietnia 2013

Rekolekcje

Właśnie wróciłam z rekolekcji wspólnotowych. Jeszcze dokładnie nie określiłam moich uczuć na ten temat bo zmieniały się one dość często przez te trzy dni. W piątek pojechałam raczej bez chęci, moja kondycja duchowa była raczej kiepska pomimo ostatniej notki. Miałam baaardzo dużo wątpliwości, pytań, lęków. Udało mi się wyspowiadać, więc towarzyszyła mi już myśl, że chociaż jest ciężko to nie odgradzają mnie od Boga grzechy ciężkie. W sobotę cały czas nurtowały mnie moje problemy, tak że nie potrafiłam się skupić na niczym innym, w dodatku spodziewałam się bardziej duchowego charakteru tych rekolekcji a wszystkie konferencje były na temat wspólnoty, tego skąd się wzieła jakie ma cele itd. Myślałam wtedy ok, to się przydaje i jest ważne ale kurcze chciałam czegoś innego. Po sobotniej mszy zadręczanie problemami mi przeszło, wiem że to jeszcze gdzieś wkoło mnie krąży ale już mnie nie zżera w takim stopniu. No i dzisiaj już wiem, że te rekolekcje właśnie w takiej formie, nie w żadnej innej były mi potrzebne. Kiedyś tutaj pisałam, że się martwię bo świat schodzi na psy, że wiara słabnie, że co raz więcej jest osób niewierzących przez te trzy dni zrozumiałam, że tak jak mówił Jan Paweł II zbliża się wiosna Kościoła. I ja ją w końcu zobaczyłam. Zbliża się Kościół żywy, Kościół w którym nie ma anonimowości, w którym wiara nie jest czymś indywidualnym i najważniejsze Kościół w którym jest żywa relacja z Bogiem. Zadaniem mojej wspólnoty jest ewangelizowanie w taki sposób aby pokazać ludziom, że można inaczej, że Pan Bóg jest prawdziwy, prawdziwie działa, że może nas wyrwać z tej oklapłości, znużenia, nijakości. Zrozumiałam jak ważna jest wspólnota, tak cudnie było mi patrzeć na tych wszystkich ludzi, być razem z nimi. Byli dla mnie potężnym świadectwem bo nie ma nic piękniejszego niż patrzeć na człowieka i widzieć w nim Boga, miłość, piękno. Młodzi, uczniowie, studenci, pary, małżeństwa z dziećmi, osoby starsze i wszyscy jak jedna rodzina, której celem jest Bóg. Naprawdę cudnie:)

6 komentarzy:

  1. Przyznaję, że zazdroszczę Ci przynależności do wspólnoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież też możesz się do jakiejś przyłączyć,wybór jest dość spory, na pewno znalazłbyś jakąś dla siebie, wiem że moja wspólnota prężnie się rozwija i istnieje nie tylko w moim mieście:) Więc jakbyś chciał...

      Usuń
    2. Dzięki serdeczne za zaproszenie - nie chcę opowiadać, jak to się stało, że nigdzie nie jestem, ale w każdym razie przy każdej okazji podkreślam, że to najlepsza droga.

      Usuń
  2. Acha, ok:) rozumiem, Pan Bóg każdego prowadzi inną drogą:)

    OdpowiedzUsuń
  3. To dobrze, ze przeżywasz to, co gra Ci w duszy i jesteś bliżej tego, co masz w sercu. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń