poniedziałek, 16 września 2013

Na opak

Znowu zebrało mi się na przemyślenia. To o tym to o tamtym. Zaczęło się od moich planów. Gdy wybierałam studia, gdy jeszcze nie znałam mojego obecnego męża, celowałam w Hiszpanię. Według moich tamtejszych zamysłów teraz powinnam właśnie tam siedzieć, z mężem Hiszpanem. Wszak lubię ciepło, nie znoszę zimna, lubię czarnowłosych, nie przepadam za blondynami, kocham język hiszpański, nienawidzę angielskiego, niemieckiego i tym podobnych języków, nie lubię lasu, bo boję się mrówek a tutaj proszę gdzie wylądowałam. W miejscu odwrotnym do oczekiwanego. Wszystko co sobie zamierzyłam wyszło na opak. I o dziwo wyszło dobrze:):) Chociaż nic nie zmieni tego że Szwecja nie leży w moim guście. Wszędzie las, wszędzie mrówki, w domu też las jak mąż wraca cały w igłach a kleszcze biegają po nim jak po autostradzie, cały czas zimno i wszędzie blondyni:D Bałam się że jak przyjadę tutaj to oddalę się od Boga, pewnie niektórzy pamiętają to z wcześniejszych postów, i tu też nie jest tak jak się spodziewałam. Tutaj z każdym dniem przekonuję się ile warte jest to w co wierzę, bo tutaj wiara zaczyna mnie kosztować, bo tutaj zaczęłam na prawdę tęsknic za komunią, nie mam spowiedzi na wyciągnięcie ręki. Tutaj widzę na ile tak na prawdę pragnę Boga gdy aby się wyspowiadać muszę jechać 120 km do polskiego księdza i pytanie jechać czy czekać do października. I tutaj wszystko wychodzi. Moje małżeństwo, które myślałam, że będzie odciągać mnie od Boga cały czas mnie do Niego przybliża. I chyba jest dobrze:) Z innej beczki wczoraj mieliśmy taką cudowną niedzielę, chociaż zaczęło się kiepsko. Krzysiek koniecznie chciał jechać rano na ryby. O 6.00 byliśmy już na łódce z kolegą, więc romantycznie nie było. Miały być sandacze. Kolega a i owszem łapał wszystko szczupaki, okonie nawet tego całego sandacza i nawet raka na wędkę złapał niechcący (przesłodki był:) a my nic. Do tego na środku jeziora złapał nas deszcz. Wróciliśmy później niż było w planach cali mokrzy ale mimo tego było cudownie:) Mam wspaniałego męża i w tym zawiera się cała cudowność niedzieli:)

5 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod słowami Męża. ;)

      Usuń
  2. I takich codziennych cudowności życzę jak najwięcej!

    OdpowiedzUsuń
  3. No widzisz, wszędzie gdzie jesteśmy, od nas zależy jakie będzie nasze życie. Boga nie musisz szukać, on jest z Tobą i w Tobie, on jest przecież wszędzie. Ciesz się każdym dniem, przygodą i tym,ze jesteście razem. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze że jednak udało się znaleźć szczęście

    OdpowiedzUsuń