środa, 11 września 2013

śmierć

Wczoraj zginął nasz znajomy, nie potrafię w to uwierzyć, nie potrafię tego zrozumieć, nie potrafię sobie wyobrazić gdzie on teraz jest, jak to się stało, dlaczego się stało, dlaczego nikt nie mógł temu zapobiec. Nie potrafię zrozumieć zachowania innych. Nie potrafię sobie wyobrazić że jak wrócimy to jego nie będzie, że nie przyjdzie na piwo, że już nigdy nie pomoże nam przy żniwach. A jeszcze niedawno byliśmy razem nad jeziorem, pamiętam jak się z nim wygłupiałam w wodzie i co? Teraz leży w trumnie, martwy. I chciałabym mu pomóc ale czuję się taka bezradna. Najgorsze jest to, że nie wiem czy jest w niebie. Nie wiem czy to nie było samobójstwo, jeśli tak, to nie wiem co Pan Bóg z nim zrobi i ta niewiedza jest taka przytłaczająca. Powtarzam sobie, że Bóg jest miłosierny, że nie zamknie drzwi przed kimś kto sobie zwyczajnie nie poradził, ale z drugiej strony ta myśl, że samobójstwo, to samobójstwo. Nie wiem, nic już nie wiem. I jeszcze te komentarze w internecie, że zasłużył. Jak można pisać takie coś? Jak można cieszyć się z czyjejś śmierci.

6 komentarzy:

  1. Wiesz co... Nie ma czegoś takiego jak "samobójstwo- to samobójstwo". Bo każda sytuacja jest inna. I tylko Pan Bóg widzi wszystko... Zaufaj.
    Wierzę, że Bóg nie odtrąci od siebie nikogo, kto choć przez chwilę pragnął Jego miłosierdzia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps: Modlę się za tą osobę i za Ciebie Margolciu.

      Usuń
  2. Nie martw się, jest mu na pewno dobrze. Odszedł tam, gdzie chciał i już. Nie ma co się zastanawiać, bo myśli plączą umysł, a Ty jesteś jak widzę nadal wrażliwa... za wrażliwa. Zawsze jest szkoda młodych ludzi, ale pogodzić się ze stratą trzeba, nie ma innego wyjścia. Pomódl się za niego i będzie dobrze. Pozdrawiam, przytulam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przed chwileczką przeczytałem Odszedł tam, gdzie chciał i już, ale niestety tak dobrze nie jest. Szatan jest największym kłamcą i obiecuje człowiekowi przerwanie dotychczasowego cierpienia, gdy popełni się samobójstwo. Obawiam się, że zdecydowana większość samobójców liczy właśnie na to przerwanie dotychczasowego cierpienia. Tymczasem samobójstwo tego nie daje - człowiek pozostaje w niechcianym cierpieniu.
    Jeśli więc szukać pocieszenia, to w żadnym wypadku w ukojeniu cierpienia, bo tego ukojenia nie ma. Szukać należy w samym Bogu - Bóg nie może niczego zrobić wbrew woli człowieka, ale o każdego walczy do końca. Zapraszam Cię na http://swiadkowie-bozego-milosierdzia.blogspot.com/ do poczytania świadectwa Anny. Wielokrotnie wraca tam problem samobójstwa, jako że jedna z głównych postaci tej relacji, Bartek, planował popełnić samobójstwo i właśnie po to jechał z Rzeszowa do Warszawy. Jednak zanim dojechał, zginął w wypadku motocyklowym. Wiele osób uważało, że to właśnie była forma samobójstwa. Jednak Bartek opowiada, że to Bóg nie dopuścił, by on to samobójstwo popełnił.

    OdpowiedzUsuń